Minister kultury, przed którym ukrywał się rozpaczliwie, dopadł go w trumnie. Wygłosił nad nią przemówienie o miłości poety do Związku Radzieckiego. Może chciał go obudzić przy pomocy tej bezczelności. Ale świat był tak paskudny, że nikomu nie chciało się zmartwychwstawać.
