Ja jestem dzieckiem komuny i pamiętam powszechną biedę, szarość i zamknięte granice. To daje mi punkt odniesienia, którego w moim odczuciu części dzisiejszej młodzieży brakuje. Moje pokolenie wszystko musiało sobie wywalczyć. Być może to, co się dzieje, to wina właśnie mojego pokolenia, bo chcąc dać dzieciom znacznie lepsze warunki, niż te w których nam przyszło żyć, spowodowaliśmy, że stały się w jakimś sensie bezradne. Chowanie pod kloszem nie jest dobre.
(…) ja jestem uparta i jeśli już coś zaczynam, to też kończę.