Cytaty i aforyzmy Ulubione (0) Kategorie Autorzy Profesje Narodowości Najlepsze Cytaty losowe Szukaj

Cytaty pisarzy fantasy

Zobacz listę pisarzy fantasy

Pisarze fantasy wg. narodowości

Tak zaczęła się ta bitwa, której nikt nie oczekiwał, nazwana później bitwą pięciu armii. Bój był krwawy. Po jednej stronie walczyły gobliny i dzikie wilki, po drugiej - elfy, ludzie i krasnoludy. A doszło do tych wydarzeń tak: od dnia śmierci Wielkiego Goblina z Gór Mglistych nienawiść tego plemienia do krasnoludów rozpaliła się aż do furii.

(...) to nic nie daje, złem odpłacać za zło, niczego to nie naprawia.

(Hobbici) Nie uprawiają wcale albo prawie wcale czarów, z wyjątkiem chyba zwykłej, powszedniej sztuki, która pozwala im znikać bezszelestnie i błyskawicznie...

To jak w wielkich opowieściach, panie Frodo...Te, które miały największe znaczenie, były pełne ciemności i niebezpieczeństw. I czasami nie chciałeś znać zakończenia, bo chciałeś, żeby zakończenie było szczęśliwe. Jak świat mógł wrócić do swojego wcześniejszego biegu, jeśli tyle złego się zdarzyło? Ale tak jak w zakończeniu, to tylko coś, co przemija...Cień, nawet ciemność, musi przeminąć. I nowy dzień nadejdzie...I kiedy słońce zaświeci najjaśniej...To były te opowieści, które zostały z tobą. Które coś znaczyły. Nawet jeśli byłeś zbyt mały, żeby zrozumieć, dlaczego...Ale myślę, panie Frodo, że rozumiem...Wiem teraz...Ludzie z tych opowieści mieli wiele szans, żeby zawrócić, ale tego nie zrobili. Szli dalej...Bo trzymali się czegoś...
– Czego my się trzymamy, Samie?
– Że jest trochę dobra na tym świecie, panie Frodo. I to jest warte tego, by o to walczyć!

(...) rada bowiem to niebezpieczny dar, nawet gdy mędrzec daje ją mędrcowi.

Nie hamowałem cię, ponieważ zimny rozsądek nie może nigdy hamować szlachetnych porywów serca.

Ale w tych legendach, które mają głębszy sens i pozostają w pamięci, prawda wygląda inaczej. Bohaterów zwykle los mimo ich woli wciąga w przygodę, doprowadza ich do niej ścieżka, jak pan to wyraził.

Życie rodzinne musiało być inne w czasach gdy rodzina od sześciu pokoleń żywiła się tym co urodziło się obrębie tych kilku mil wokół wsi. I być może właśnie dlatego widzieli oni nimfy w fontannach i driady w lasach – nie były to zwidy, gdyż istnieją w pewnym sensie prawdziwe (a nie metaforyczne) powiązania między nimi a okolicą. To, co było ziemią, powietrzem, zebranym zbożem a później również chlebem, było w istocie w nich samych. Oczywiście my, którzy żyjemy na zestandaryzowanej, międzynarodowej diecie, jesteśmy sztucznymi istotami pozbawionymi połączenia (zachowanego w sentymencie) z jakimkolwiek fragmentem ziemi. Jesteśmy sztucznymi ludźmi, wykorzenionymi. Siła wzgórz nie należy do nas.
To co było większe, mniejszym się teraz staje, a świat cały matowieje czy spłyca się. Przeobraża się cały w jedno przeklęte, małe, prowincjonalne przedmieście. Kiedy już amerykańska higiena, dziarskość, feminizm i produkcja masowa rozprzestrzeni się na cały Bliski Wschód, Daleki Wschód, Środkowy Wschód, ZSRR, Pampę, Gran Chaco, Nizinę Dunajską, Afrykę Równikową, Bliższy, Dalszy i Średni Mumboland, Gondwanę, Lhasę i najbardziej zapadłe wiochy Berkshire, jacyż wtedy będziemy szczęśliwi! W każdym razie powinno to położyć kres podróżom. Nie będzie dokąd pojechać. Płk. Knox powiada, że jedna ósma ludzkości mówi po „angielsku” i że jest to największa grupa językowa. Zgroza! jeśli to prawda ja na to. Niechby, jak przy wieży Babel, pokarało ich wszystkich pomieszaniem języków, aż by umieli powiedzieć tylko „ple, ple”. Byłoby to to samo. Zdaje się, że będę musiał mówić tylko po staromercjańsku. Ale poważnie: znajduję ten amerykanokosmopolityzm nader okropnym. Tak w umyśle jak w duszy.

Czas, który poświęcam na rozmyślanie, jest moją własnością.

Nawet mrok kiedyś przeminie. Wkrótce nadejdzie nowy dzień, a kiedy wzejdzie słońce, rozbłyśnie jaśniej, niż kiedykolwiek wcześniej.

W języku elfów, entów, a także w żadnym z narzeczy ludzkich nie ma słowa odpowiednio ciężkiego, aby nazwać tę zdradę.

Jak na nowo odnaleźć się w codziennym życiu.
Jak żyć dalej...Kiedy twoje serce zaczęło rozumieć...Nie ma odwrotu...Pewnych rzeczy czas nie jest w stanie uleczyć...Są rany, które sięgają tak głęboko...Że są nie do zniesienia...

- I jest też powiedziane: ,,Nie chodź do elfów po radę, usłyszysz bowiem odpowiedź wymijającą''.
- Doprawdy?- zaśmiał się Gildor.- Elfowie rzadko udzielają pochopnych rad, rada bowiem jest niebezpiecznym darem, nawet gdy mądry daje ją mądremu, i wcale nie musi wyjść na dobre.

Oto, co napisał Isildur:

Wielki Pierścień ma być odtąd dziedzictwem Północnego Królestwa, ale świadectwo o nim pozostanie w Gondorze, gdzie żyją potomkowie Elendila, żeby pamięć o tych ważkich sprawach nie zatarła się zbiegiem czasu.

Gdy zimy spada pierwszy cios,
gdy kamień pęka w mroźną noc,
gdy nagim drzewo, czarnym staw
wędrować w głuszy zły to czas.

- Nie pogardzaj litością, gdy płynie ze szlachetnego serca, Eowino! Ale ja nie litość ci ofiarowuję. Jesteś księżniczką wielkiego rodu i męstwa, zdobyłaś sławę, której świat nie zapomni. Jesteś też piękna ponad wszelki wyraz najpiękniejszego języka elfów. Kocham cię. W pierwszej chwili litowałem się nad twoim smutkiem. Teraz jednak kochałbym cię, nawet gdyby była wolna od smutku, trwogi i tęsknoty, nawet gdybyś jaśniała szczęściem na tronie Gondoru. Czy nie pokochasz mnie, Eowino?

- Dwakroć daje, kto w porę daje-powiedział Eomer - ale też lepiej późno niż nigdy. Kto wie, czy tym razem stare przysłowie nie okaże się bardziej niż kiedykolwiek prawdziwe.

Długą chwilę stali tak, jak ludzie zatrzymują się na krawędzi snu, w którym czają się okropne koszmary, wiedząc jednak, że tylko przez ich mroki prowadzi droga do następnego jasnego ranka.

Tych dwoje rozmawiało ze sobą i nagle Frodowi wydało się, że Arwena zwróciła na niego wzrok i że jej promienne spojrzenie z daleka trafiło go prosto w serce.

- Wiele zawdzięczam Èomerowi-rzekł Thèoden.- Człowiek wiernego serca nieraz miewa krnąbrny język.
- Dodaj królu-odparł Gandalf-że prawda miewa skrzywione oblicze, jeśli na nią patrzą fałszywe oczy.