WANDA JUNE
Cołem. Jestem Wanda June. Dzisiaj miały być moje urodziny, ale zanim dosło do psyjęcia, wpadłam pod auto lodziaza. Jestem niezywa. Posłam do Nieba. Dlatego moi rodzice nie odebrali tortu z cukierni. Nie złoscę się na kierowcę od lodziaza, chociaz potrącił mnie po pijanemu. wcale tak strasnie nie bolało. Nawet mniej niz ukąsenie tsmiela. Teraz jestem naprawdę scęśliwa! W Niebie jest bardzo fajnie. Ciesę się, ze ten kierowca był pijany. Gdyby był tseźwy, nie wiadomo, ile lat jesce musiałabym cekać na pójście do Nieba. (...) U nas w Niebie wsyscy są scęśliwi - i zwiezęta, i zabici zołnieze, i skazani na ksesło elektrycne, i w ogóle. Kazdy się ciesy z tego, za co się tutaj dostał. Nikt się nie złości. Nikt nie ma na to casu, bo bez pserwy gramy w cymbergaja. więc jezeli ktoś z państwa ma ochotę kogoś zabić, to niech się nie psejmuje, tylko zabija. Wasa ofiara będzie wam za to tylko wdziecna.
(…) ja jestem uparta i jeśli już coś zaczynam, to też kończę.