Pat, ściskając w garści skarpetki Nigela, siedziała na łóżku, Nigel przy komodzie ze wszystkimi szufladami wyciągniętymi kopał jak podniecony terrier w stosie swetrów, podczas gdy wokół niego kłębiły się majtki, staniki, pończochy tudzież inne części damskiej garderoby.
- Do jasnej Anielki - wykrzyknęła Sally - co tu się dzieje?
- Szukamy sody - wyjaśnił Nigel krótko.
- Sody? Po co?
- Odczuwam ból - Nigel uśmiechnął się bezczelnie. - Ból w brzusiu i tylko soda może go uśmierzyć.
- Wydaje mi się, że mam gdzieś trochę.
- Nic z tego Sally, musi to być soda Pat. Tylko ten gatunek jest w stanie przynieść ulgę w mojej szczególnej dolegliwości.