- Dzwonisz do klientki? spytał Kordian, przysiadując na skraju biurka.
- Do Padera.
- Po co?
- Bo za tą podłą kreaturą też się stęskniłam.
Oryński uśmiechnął się i pokręcił głową. Właściwie mógł nawet w to uwierzyć, bo Joannie najwyraźniej brakowało wszystkiego, co wiązało się z jej prawniczym żywotem.
