Przede wszystkim, wiesz, o ile wiem w swoim gorzkim życiu, widząc kobiety, to przede wszystkim facet musi kobiecie zaimponować pieniędzmi.
Ponieważ Andrzej nie żyje, to ja muszę za niego jeździć po całym, ku**a, je**nym świecie. I świecić ryjem we wszystkich miejscach.
Zgadza się, ale wiecie panowie, na czym ona polega? Na tym, że ludzi wkurza moja niezależność, otwarte wypowiadanie się na różne tematy. Wymykam się kontroli. Kondrata można w rozmowie ułożyć, a tego chuja Lindy nie.
Niedawno obejrzałem powtórkę Dzikiego Billa. Fantastycznie zrobione pojedynki, mimo że wtedy nie było komputerów! Do tego fantastyczna jazda konna. Indianin bez strzemion osadza konia w miejscu. Naprawdę duża sztuka.
Gdybym popłakał się na swoim filmie, byłbym chyba debilem. Ale często płaczę w kinie. Zdarza się, że szlocham.
Od niepamiętnych lat moim głównym celem w moim życiu i że tak powiem manią było upodobnienie do mojego autorytetu-Warka, mimo tego że sięgnięcie takiej perfekcji w finezji życia graniczy z cudem to nadal nad sobą ciężko pracuję. Zawsze stając przed poważnym wyborem bądź ciężką rolą daję sobie chwilę na zastanowienie, i myślę co on by to zrobił na moim miejscu. Sądzę że jeśli przed śmiercią będę w połowie tak kozacki jak on-to moje życie faktycznie miało sens.