Owszem popularność przeszkadza czasami w życiu prywatnym, ale popularność jest pojęciem względnym.
Jedyną denerwującą rzeczą w byciu rozpoznawalnym są szepty. Można usłyszeć: "Czy to Cindy?" a później śledzą mnie przez kilka przecznic. Chciałabym żeby po prostu podeszli i powiedzieli "cześć".
Przypuszczam, że popularność nie wynika z umiejętności i doświadczenia (oczywiście bardzo dobrze, jeśli te sprawy się na siebie nałożą!). Wydaje mi się, że popularność to sprawa - świadomego czy nieświadomego - jak mawiał mistrz Xawery Dunikowski, "powąchania czasu". Po prostu trafienia na masowe zamówienie publiczności, na określony typ bohatera.
Popularność to miła rzecz przez pierwsze dwa miesiące i udręka przez następne lata.