Gdy ulice, stopami ludzkiemi nietknięte, W słońcu porannem stoją dla nieba otworem, Nie poznaję drzew dawnych — takie są zaklęte, Tak trafnie olbrzymieją i tak pachną — borem.
Ojcze! Słyszycie jak Ukraina Huka, a klaszcze, a woła syna? Jak ohukują głosem kurhany: — A gdzie nasz śpiewak? A gdzie wybrany?