Prawie zawsze sikam na podwórku lub w ogrodzie, bo lubię sikać na swojej posiadłości.
Nikt mnie nie rozumie, jestem bardzo wrażliwy. Wszyscy myślą, że powinienem być taki szczęśliwy, pieprzyć te wszystkie laski, brać narkotyki i być gwiazdą. Ale boli mnie. I jestem samotny.
Całe to pieprzone gówno, które mówili, że zrobiłem… Zrobiłem to tylko dlatego, że wierzyłem, iż gram rzeczywistą muzykę, która była odpowiednia i dobrze odzwierciedlała tamten czas i miejsce. Szczerze mówiąc, zawsze czułem się całkowicie niewinny.
Wszyscy są teraz trochę bardziej światowi i bardziej eksponowani na różne rzeczy. Kiedy w 1970 roku nakręciłem Fun House, nikt nie chciał przeprowadzić ze mną wywiadu. Było cudownie.
Czuję się, jakby Bóg nasikał na wszystkich moich wrogów. Przez długi czas byłem bardzo zgorzkniały, że ludzie, którzy kontrolowali sposób, w jaki ktokolwiek kiedykolwiek mógł słyszeć moje piosenki, nigdy nie dopuszczą do ich odtworzenia.
Myślę, że pomogłem wymazać lata sześćdziesiąte.
Opowiem ci o punk rocku: punk rock to słowo używane przez dyletantów i, uh... i, uh... bezdusznych manipulatorów, o muzyce... która pochłania energię, ciała i serca i dusze, czas i umysły młodych mężczyzn, którzy dają jej wszystko, co mają. I to jest... to określenie oparte na pogardzie; to termin oparty na modzie, stylu, elitaryzmie, satanizmie i wszystkim tym, co zgniłe w rock'n'rollu. Nie znam Johnny'ego Rottena, ale jestem pewien, że wkłada tyle krwi i potu w to, co robi, co Zygmunt Freud. Widzisz, co dla ciebie brzmi jak wielka kupa tandetnego, starego hałasu... to w rzeczywistości... genialna muzyka geniusza... mnie. A ta muzyka jest tak potężna, że jest poza moją kontrolą. I, ach... kiedy jestem w jej szponach, nie odczuwam przyjemności ani bólu, ani fizycznego, ani emocjonalnego. Czy rozumiesz, o czym mówię? Czy kiedykolwiek czułeś się tak? Kiedy po prostu, nie mogłeś nic czuć i też nie chciałeś. Wiesz, tak? Rozumie pan, co mówię?
To, co robię na scenie, nie ma żadnego celu.
Piszę, gdy jestem w nastroju, który sprawia, że zaczynam o czymś śpiewać. Wiele tekstów najpierw wypowiadam, potem dopiero spisuję, a nie odwrotnie. I gdy w moich ustach brzmią autentycznie, zachowuję. Nie wycofuję się, nawet jeśli czuję, że są kontrowersyjne albo mogą przysporzyć mi kłopotów.
Nigdy nie skupiam się na konkretnej grupie odbiorców. Jestem kompletnym idiotą, jeśli o to chodzi – stąd tytuł jednego z moich albumów.
Jeśli nazwiesz kogoś pustym człowiekiem, może to zostać odebrane jako obelga. Można powiedzieć: ci ludzie są do niczego, wypaleni. Ale teraz, będąc w średnim wieku, czuję sympatię do takich płytkich, pustych ludzi. Miłość jest dziwna w takim wypadku. Pomyślałem, że warto pokazać, jak niełatwo być pustym.