Głowa do wycierania to mój najbardziej uduchowiony film. Kiedy to mówię, nikt tego nie rozumie, ale tak właśnie jest.
Kiedy zaczynałem medytować, byłem pełen niepokoju i strachu, trochę w depresji i gniewie. Wyładowywałem ten gniew na swojej pierwszej żonie. Po pierwszych dwóch tygodniach medytacji, przyszła do mnie i zapytała: co się dzieje? [...] Ja na to: o co chodzi? A ona: ten gniew, gdzie on się podział?
Czuję się niekomfortowo rozmawiając o znaczeniu rzeczy. Lepiej nie wiedzieć tak dużo o tym, co oznaczają rzeczy. Znaczenie, to bardzo osobista sprawa, znaczenie czegoś dla mnie jest inne niż znaczenie tego dla kogoś innego.
Wszystkie /moje/ filmy opowiadają o dziwnych światach, do których nie można się dostać, dopóki ich się nie zbuduje, i nie sfilmuje. To jest dla mnie bardzo ważne w filmie, lubię wchodzić w te dziwne światy.
Podoba mi się, w jaki sposób Łódź wygląda w dzień, i jak prezentuje się w nocy. Łódź sprawiła, że zacząłem marzyć.