Autopilot prowadził nas do bardzo dużego krateru, mniej więcej wielkości dużego stadionu piłkarskiego, ze stromymi zboczami krateru, pokrytymi bardzo dużymi skałami wielkości samochodu. Nie było to miejsce, w którym chciałbym wykonać pierwsze lądowanie.
Przyjaciele i współpracownicy nagle spojrzeli na nas, potraktowali nas trochę inaczej niż miesiące czy lata wcześniej, kiedy razem pracowaliśmy. Nigdy tego do końca nie rozumiałem.
Horyzont wydaje się całkiem blisko, ponieważ krzywizna jest o wiele bardziej wyraźna niż tutaj na Ziemi.
Istniała wielka niepewność co do tego, na ile dobrze będziemy w stanie chodzić /po Księżycu/ w naszym nieporęcznym skafandrze ciśnieniowym.
To było wyjątkowe i niezapomniane przeżycie, ale trwało zaledwie chwilę, ponieważ mieliśmy dużo pracy do wykonania. Widoki były po prostu nadzwyczajne.