Ten batyskaf nie wie, że jest batyskafem i że pływa w wodach niezmierzonego oceanu życia. Gdyby to wiedział, mógłby z siebie wydostać się. Ale nie wie tego. Nie wie tego, bo nic prawdziwego nie wie. Nic prawdziwego nie wie, bo nic prawdziwego o sobie nie wie. Nie wie o sobie nawet tyle, że nic nie wie. Gdyby wiedział o sobie choć tyle, aż tyle, mógłby z siebie wydostać się. Ale nie wie nawet tego. Nie wie nawet nic, a wydaje mu się wszystko. Wydaje się temu batyskafowi, że jest batyskafem w wodach niezmierzonego oceanu życia (a więc jest w życiu i ten ocean życia eksploruje i poznaje), ale nie widzi, bo nie może tego od środka zobaczyć, że ten jego niezmierzony ocean życia jest w środku batyskafu, jest wnętrzem batyskafu, jest fałszywym niezmierzonym oceanem życia.