(...) Budząc się z najgłębszego snu rozrywamy tkaninę pajęczą jakiegoś widzenia. Lecz po chwili — (tak kruchą zapewne jest owa tkanina) — nie pamiętamy o naszej przynależności do widzeń. Powracając po utracie zmysłów do oczywistości, kroczymy po dwóch szczeblach — na pierwszym doznajemy istnienia myśli i ducha, na drugim — istnienia ciała. Gdybyśmy, stanąwszy na drugim szczeblu, mogli odtworzyć doznania pierwszego, wykrylibyśmy w nich według wszelkiego, zda się, prawdopodobieństwa wszystek zasób wymownych wspomnień o zaświatowej otchłani.