Nie przejmuje się klasycznymi rolami, w końcu jestem introwertyczką. Granie ekstrawertyczki w "Sniadaniu u Tiffaniego" było jedną z natrudniejszych rzeczy które kiedykolwiek zrobiłam.
Nigdy nie myślałam o sobie jako o ikonie. To co jest w umysłach innych ludzi, nie jest w moim. Ja po prostu wykonuję swoją pracę.
Moje życie było czymś więcej niż bajką. Przeżyłam wiele trudnych chwil, ale niezależnie od trudności, które przeszłam, na końcu zawsze czekała na mnie nagroda.
Moja matka nauczyła mnie aby stać prosto, siedzieć wyprostowaną i palić najwyżej sześć papierosów dziennie.