Wylądowaliśmy na plaży i musiałam przyznać, że Tajlandia naprawdę robiła wszystko, byle mnie rozbudzić. Po twarzy smagała mnie wilgotną bryzą, a wszechobecne, rajskie widoki nie pozwoliły mi zamknąć buzi ani na moment. Miałam wrażenie, że za pomocą portalu przeniosłam się do jednego z fantastycznych światów, o których czytałam w książkach.