Kiedy byłem chłopcem, zawsze widziałem siebie jako bohatera w komiksach i filmach. Dorastałem wierząc w ten sen.
Byłem jedynakiem, a mama przez całe życie miała rację. Kiedy dorastałem, bardzo się na nią denerwowałem – to naturalna rzecz.
Najbliżej małżeństwa byłem tuż przed tym, jak zacząłem śpiewać. Moja pierwsza płyta uratowała mi głowę.