Cytaty i aforyzmy Ulubione (0) Kategorie Autorzy Profesje Narodowości Najlepsze Cytaty losowe Szukaj

Wiersze wybrane

Inne książki Wisławy Szymborskiej:
Błysk rewolwru Chwila Czarna piosenka Ćwiartka Szymborskiej, czyli lektury nadobowiązkowe. Wybór Jacek Dehnel Dla zakochanych. Wiersze poetów polskich Dwukropek Jacyś złośliwi bogowie zakpili z nas okrutnie. Korespondencja 1955 -1996 Koniec i początek Lektury nadobowiązkowe Ludzie na moście Milczenie roślin Może to wszystko Najlepiej w życiu ma Twój kot. Listy Nowe lektury nadobowiązkowe 1997-2002 Poczta literacka czyli jak zostać (lub nie zostać) pisarzem Poezje (Wisława Szymborska) Sól Sto pociech Tak wygląda prawdziwa poetka, podciągnij się! Listy
⇓ ⇓ pokaż więcej książek ⇓ ⇓

Wszelka niedoskonałość lżejsza jest do zniesienia, jeśli podaje się ją w małych dawkach.

[...] Nie używam rozpaczy, bo to rzecz nie moja,
a tylko powierzona mi na przechowanie. [...]
~ Pejzaż.

[...] Nasz uśmiech nie jest maską smutku,
a dobroć nie jest wyrzeczeniem. [...]
~ Zakochani.

Najpierw minie nasza miłość,
potem sto i dwieście lat,
potem znów będziemy razem:
komediantka i komediant,
ulubieńcy publiczności, odegrają nas w teatrze.

Minuta ciszy po umarłych
czasem do późnej nocy trwa.

...opuszcza mnie pewność,
że to co ważne
ważniejsze jest od nieważnego.

Obmyślam świat, wydanie drugie,
wydanie drugie, poprawione.

Saksofonista przeciągły, saksofonista kpiarz
ma własny system świata, nie potrzebuje słów.
Przyszłość - któż ja odgadnie. Przeszłości pewien - któż.

Szymborska zapewne wolałaby pozostać pisarką bez biografii, z prawem do prywatności, do skrycia się w cieniu spraw bieżących - historycznych czy politycznych.

Non omnis moriar z miłości

A ja nie wiem i nie wiem i trzymam się tego jak zbawiennej poręczy.

Pokój samobójcy / Myślicie pewnie, że pokój był pusty.

A tam trzy krzesła z mocnym oparciem.

Tam lampa dobra przeciw ciemności.

Biurko, na biurku portfel, gazety.

Budda niefrasobliwy, Jezus frasobliwy.

Siedem słoni na szczęście, a w szufladzie notes.

Myślicie, że tam naszych adresów nie było?



Brakło, myślicie, książek, obrazów i płyt?

A tam pocieszająca trąbka w czarnych rękach.

Saskia z serdecznym kwiatkiem.

Rado iskra bogów.

Odys na półce w życiodajnym śnie

po trudach pieśni piątej.

Moraliści,

nazwiska wypisane złotymi zgłoskami

na pięknie grabowanych grzbietach.

Politycy tuż obok trzymali się prosto.



I nie bez wyjścia, chociażby przez dzrwi,

nie bez widoków, chociażby przez okno,

wydawał sie ten pokój.

Okulary do spoglądania w dal leżały na parapecie.

Brzęczała jedna mucha, czyli żyła jeszcze.



Myślicie, że przynajmniej list wyjaśniał coś.

A jeżeli wam powiem, że listu nie było-

i tylu nas- przyjaciół, a wszyscy się pomieścili

W pustej kopercie opartej o szklankę.