Nie śmiał spytać, czy go kocha. Tak ofiarować się, jakby się dawało obcemu ostatni kęs - to było więcej niż miłość.
Politycy są ludźmi nazbyt głupimi, aby można przewidywać ich postępki rozumowaniem...
Kościół, ta stara organizacja terrorystyczna, masuje dusze od dwu tysięcy lat i co z tego wyszło? Dla jednych to są objawy, dla drugich objawienia.
(...) będąc dla siebie światem, w lawinie wypadków jestem pyłkiem. Ale nic nigdy nie zmusi mnie do tego, bym rozumował jak pyłek!
Kochany kolego, niejedna miłość rozbiła się tylko przez to, że facet potrzebował pisiu, a wstydził się pannie powiedzieć, więc zasymulował nagłą tęsknicę samotności i odszedł hen, w krzaki.
- Nie ma nic, nic, nic! Zrozumiałem to, kiedy zemdlałem. Ten pokój i my, i to wszystko, to jest tylko nasza krew. Kiedy przestaje płynąć, wszystko zaczyna pulsować coraz słabiej i słabiej, nawet niebo, nawet niebo umiera!
Zbliża się epoka skoszarowanych karłów, muzyki w konserwach, hełmów, spod których nie można patrzeć w gwiazdy. Potem, mówią, ma przyjść równość i braterstwo.
- Przepraszam, że mówię o sobie. Ale ostatecznie każdy z nas jest jakimś projektem na środek świata, tyle że nie zawsze dobrze wykończonym. Wiele, wiele jest partactwa w człekoróbstwie.
W rosie dzisiejszego poranka jest wczorajszy obłok. Wszystko splata wszechobecna zależność.
Zdobywamy sobie wolność w różny sposób. Jedni na cudzy koszt, to bardzo nieładnie, choć praktycznie. Drudzy – szukając w sytuacji szczeliny, którą by mogli umknąć.
Raz powiedział mu znów: „Czy chciałeś przyjść na świat? Prawda, że nie? No, nie mogłeś chcieć, kiedy cię nie było. Widzisz, ja też nie chciałem, żebyś ty przyszedł na świat. To znaczy chciałem syna, ale nie ciebie, bo przecież ciebie nie znałem, więc nie mogłem cię chcieć...Chciałem syna w ogóle, a ty jesteś ten rzeczywisty...”.
Mówie Ci to bo jesteś lekarz i swój.
Masz to wiedzieć. I to z całą medycyną.
I że ja tam ...To już nie wiem. Ja prawie że się modliłem.
Do czego człowiek dochodzi!
Terapia - to nie żadna sztuka; do czterdziestu lat wariat to dementia praceox: zimne kąpiele, brom i skopolamina. Powyżej czterdziestki - dementia senilis: skopolamina, brom i zimny tusz. No i szoki. To właściwie cała psychiatria.
Więc gdzież wspólny świat? Czy książka jest tym samym dla introligatora, co dla pana?
- A wiec czy jest dla pana literatura - odważył się po dłuższej chwili spytać Stefan.
- Dla czytających jest próbą zapomnienia. A dla twórcy - próbą ratunku...jak wszystko.