Teraz jesteś zerem bez cyfry. Jam teraz lepszy od ciebie; jestem błaznem, ty niczym.
Nie jestem tak młody, panie, abym pokochał kobietę za byle co, ani tak stary, by szaleć za nią dla byle czego.
Nie od nas zależy nasz koniec, tak jak przyjście nasze na świat. Jak do tamtego trzeba być dojrzałym, tak i do tego.
Tak szpetne monstra mogą się jednakże obok szpetniejszych wydawać pięknymi! Nie być najgorszym jest to już zaletą w zepsuciu tego świata.
Słuchaj, powiem ci kazanie. (...)
Rodząc się, płaczemy,
Żeśmy na wielką błaznów przyszli scenę.
Król Lear, akt IV, scena 5.
Źle się wiedzie błaznom w nędznym roku tym, gdy mędrzec głupcem się staje i nie wiedząc, co począć z umysłem swym, błazeńskie małpuje obyczaje.
Czas musi odkryć obłudne knowania,
Hańby doczeka, kto winy zasłania.
Cofnij się bólu, tam gdzie twoje miejsce.
akt II, scena 4
Uważaj Wujaszku,
Mniej pokazuje niż posiadasz,
Więcej wiedz niż wypowiadasz,
Mniej pożyczaj niż odkładasz,
Więcej gromadź niż przejadasz,
Mniej konkluduj niż zakładasz,
Więcej zyskaj niż postradasz,
Żyj cnotliwie dziecię moje,
Wyskokowe żuć napoje,
Drogie stroje i dziewoje;
Najważniejsze - wyjść na swoje.
[akt I, scena IV].
Gdy lepsi od nas jęczą pod nieszczęść batogiem,
Los już nam się nie zdaje osobistym wrogiem.
Ten, kto cierpi samotnie, dręczy się bez miary,
Opuściwszy na zawsze beztroski obszary;
Lecz najcięższe cierpienie stopniowo zamiera,
Gdy w zmaganiach z udręką znajdziemy partnera.
O ileż łatwiej teraz uporać się z bólem,
Gdy to, co mnie przygniata, zawisło nad Królem.
Czy biedaczysko uciekał przed kundlem?
Oto ujrzałeś wizerunek władzy:
I psa słuchają, jeśli na urzędzie.
Miej więcej, niż pokazujesz,
Mów mniej, niżeli pojmujesz,
Mniej, niż posiadasz, pożyczaj,
Miast chodzić, jeździć miej zwyczaj,
Miast wierzyć, ucz się sam więcej,
Mniej stawiaj, niż masz pieniędzy,
Porzuć picie, porzuć dziewki,
Pilnuj domu i sakiewki,
To ci wszystko procent da,
Więcej niźli sto od sta.
To plaga tych czasów, w których ślepcom przewodzą szaleńcy.
Najciężej cierpią ci, co sami cierpią, bo znikąd ulgi ni pociech nie czerpią; Lecz kto w cierpieniu znajdzie towarzysza, tego się boleść zmniejsza i ucisza.
Wariatem jest, kto liczy na łagodność wilka, na zdrowie konia, na miłość młodego chłopca i na przysięgi nierządnicy.
Gdy się rodzimy, płaczemy, że trzeba
Wejść na ogromną scenę i wziąć udział
W błazeńskiej farsie.
...A przecież możliwe,
Że będzie jeszcze gorzej. Póki jesteś
W stanie powiedzieć: "To naprawdę koniec",
Wciąż nie dobrnąłeś do końca.
Cudowna jest głupota tego świata! Kiedy nasz los niedomaga - często zresztą skutkiem naszych własnych nadużyć - winimy za niepowodzenia słońce, księżyc i gwiazdy: tak jakby człowiek był nędznikiem z konieczności, głupcem z wyroku niebios, łotrem, złodziejem i zdrajcą za sprawą obrotów sfer, pijakiem, kłamcą i rozpustnikiem z racji niezwalczonego wpływu planet; tak jakby całe nasze zło brało się z boskiego dopustu. Godny podziwu wykręt łajdaczącego się człowieka - obarczać gwiazdy odpowiedzialnością za własną koźlą naturę!
Prawda, jak pies, musi iść do budy, wygnana batem, podczas gdy kłamliwa Pani Suka może wylegiwać się przy kominku i cuchnąć.