Czy ktoś kiedy widział szczupłego biskupa? Chyba tylko jak ma tasiemca.
- A ty chcesz zobaczyć borsuka?
- Niech pani nie odpowiada...- zaczęła Magdalena, ale było już za późno.
- Jakiego borsuka?
- Tego, co jajami w szyby stuka.
Inteligencja nadal cię goni, ale ty zawsze jesteś szybszy.
- Zordon.
- Tak?
- Gadasz bez sensu, jak chuj do kredensu.
- I gadasz bzdury jak chuj z tektury - ucięła Joanna.
– O ciebie akurat się nie martwię.
– Dziękuję.
– Nie masz za co. Po prostu doszłam do wniosku, że skoro
meduzy przetrwały sześćset pięćdziesiąt milionów lat bez mózgu, tobie też się uda.
Jeśli coś nie mieści się w głowie, trzeba mieć to w dupie.
- Wiesz co myślę, kiedy na ciebie patrzę? - rzuciła.
- Mogę się...
- Że gdybyś zeżarł cały kubeł śmieci, byłby to ewidentny przykład kanibalizmu.
- (...) A, Leon, słuchaj...
- No?
- Chrap tak jak wczoraj, to obudzisz się rano z upierdoloną przegrodą nosową.
- Jesteś jak żuk gnojowowy.
- Co???
- Cieszysz się z byle gówna.
Im bardziej trzęsie się dupa, tym prędzej z życia będzie kupa.
- Wie pan, co radzi moja młodsza córka, kiedy ktoś obgaduje cię za plecami?
- Nie.
- Pierdnąć.
Drzewo genealogiczne Kurskiego jest bardzo duże, a on wciąż na nim siedzi.
Nigdy nie uważałem, że mężczyzna musi spłodzić syna, posadzić drzewo i postawić dom. Przeciwnie, na własny użytek wymyśliłem, iż prawdziwy facet powinien spalić dom, dać w mordę synowi, wyrwać drzewo.
Nihilizm najlepiej uprawiają profesjonaliści.
Pieniądze szczęścia nie dają, lecz każdy chce to sprawdzić osobiście.
Wyglądanie tak tandetnie kosztuje fortunę.