Świat jest jeno szkołą szukania; nie o to chodzi, kto dopadnie, ale kto przemierzy piękniejszą drogę.
Nawet Galaktyka przestała mnie wabić, jak nie kuszą podróże, gdy nie ma z nich dokąd wrócić.
- Czy nie mógłby pan mnie poinformować, którędy powinnam pójść? - mówiła dalej.
- To zależy w dużej mierze od tego, dokąd pragnęłabyś zajść - odparł Kot-Dziwak.
- Właściwie wszystko mi jedno.
- W takim razie również wszystko jedno, którędy pójdziesz.
- Chciałabym tylko dostać się dokądś - dodała Alicja w formie wyjaśnienia.
- Ach, na pewno tam się dostaniesz, jeśli tylko będziesz szła dość długo.
Czasami trzeba gdzieś pójść gdziekolwiek bądź.
Ilu ludzi, tyle dróg!
Podróż przecież nie zaczyna się w momencie, kiedy ruszamy w drogę, i nie kończy, kiedy dotarliśmy do mety. W rzeczywistości zaczyna się dużo wcześniej i praktycznie nie kończy nigdy, bo taśma pamięci kręci się w nas dalej, mimo że fizycznie dawno już nie ruszamy się z miejsca. Wszak istnieje coś takiego jak zarażenie podróżą i jest to rodzaj choroby w gruncie rzeczy nieuleczalnej.
Tak naprawdę nie wiemy, co ciągnie człowieka w świat. Ciekawość? Głód przeżyć? Potrzeba nieustannego dziwienia się? Człowiek, który przestaje się dziwić, jest wydrążony, ma wypalone serce. W człowieku, który uważa, że wszystko już było i nic nie może go zdziwić, umarło to, co najpiękniejsze – uroda życia.
O każdej drodze lubię myśleć, że jest ona drogą bez końca, że biegnie dookoła świata. A wzięło się to stąd, że z mojego Pińska można było dotrzeć łódką do wszystkich oceanów. Wyruszając z małego, drewnianego Pińska można opłynąć cały świat.
Środowisko takich korespondentów penetrujących najdalsze zakamarki świata składa się z ludzi cynicznych i twardych, którzy wszystko widzieli, wszystko przeżyli, którzy, żeby wykonywać swój zawód, muszą ciągle walczyć z tysiącem przeszkód, o jakich większość ludzi ma blade pojęcie, i dlatego niczym nie potrafią przejąć się ani wzruszyć.
Podróże, które odbywam po świecie, uświadamiają mi, że tęsknię za Polską, za tym swoim szarym życiem, za bazarkiem nieopodal bloku, za jabłkami lobo. Chociaż zachwycam się australijskimi awokado i mango, to równie mocno doceniam polskie śliwki węgierki i właśnie jabłka lobo. Pod tym kątem jestem patriotą.
Gdyby ktoś mnie kiedyś zapytał, co w moim życiu nauczyło mnie najwięcej, odpowiedziałbym: relacje z innymi ludźmi, wyciąganie własnych wniosków z pracy i podróże.
Droga pędzi z nami bez wytchnienia. Chciałbym i mój ślad na drogach ocalić od zapomnienia.
Łatwiej podbijać nowe lądy, niż każdego dnia rano wstawać, odwozić dziecko do szkoły, układać się z szefem, którego się nie lubi.
Podróże za każdym razem dają mi coś nowego, zarówno w spojrzeniu na świat, jak i w ocenie ludzi. Pod kątem obserwacyjnym zupełnie zmieniają perspektywę.
Może faktycznie to nie my wybieramy nasze podróże, tylko one nas?
Wędrowiec idący drogą dochodzi do jakiegoś końca: tylko błądzenie nie ma kresu.
Życie jest po prostu podróżą.