Podał Andy’emu piątkę i Andy nagle się rozpłakał. Nie bardzo, ale się rozpłakał.
- Nie, kolego – powiedział łagodnie kierowca, lekko dotykając jego szyi. – Żyje się krótko, a potem się umiera i znaleźliśmy się na ziemi po to, by pomagać sobie nawzajem.
