Być może kryje się w tej pasji rekordów i w tym zaciekawieniu ekstremami jakiś korzeń metafizyczny: potrzeba wykraczania poza to, co jest, jakaś dziwnie wyrażona, nieraz w groteskę i absurd przechodząca – jak wszystko co ludzkie – nadzieja nieskończoności.
Życie nie jest nawet w przybliżeniu tak święte jak kontemplacja pasji.
Nie można udawać swojej osobowości, pasji, lub celu.