Nie jestem człowiekiem marketingu. Nie zadaję sobie pytań, działam instynktownie.
Nie jestem człowiekiem marketingu. Nie zadaję sobie pytań, działam instynktownie.
Nie muszę się przed nikim tłumaczyć i to jest mój największy luksus.
Skąd ta obsesja, że „trzeba żyć wśród ludzi”? Przecież największym luksusem jest samotność.
Jestem jakby karykaturą samego siebie. Jakby maską. Dla mnie karnawał w Wenecji trwa cały rok.
Nie dręczy mnie sumienie, do nikogo nie czuję żalu. Jeśli idzie o czas miniony, cierpię na amnezję.
Jestem artystą trapezu, ale pod nim mam mocną siatkę. Dzięki temu własna słabość jest mi obca.
Straciłem 45 kilogramów, by nosić garnitury od Hedi Slimane’go.