Promowałem na Prezydenta kogoś, kto miał za sobą znakomite lata 80-te, zaskakiwał pomysłami i determinacją w czasie strajku majowego w 1988 r., człowieka, który wiedział kiedy powiedzieć „nie", gdy Kiszczak chciał zostać premierem i potrafił stworzyć koalicję, która wykreowała Mazowieckiego. Promowałem kandydata, który głosił koncepcję daleko idących zmian w kraju i który potrafił rozmawiać z ambasadorem Browikowem bez żadnych kompleksów.
Czasem chciałbym mieć władzę, jaką mi się przypisuje, ale to tylko dobre chęci, bo chciałbym ją wykorzystać w najlepszych celach dla Polski. Ale nie mam tej władzy, bo różnego rodzaju korporacje dają o sobie znać.
Bardzo lubię oglądać rodeo, ujeżdżanie byków. Bardzo mnie to bawi, a w szczególności wtedy, jeżeli komentator opisuje byki, ale tak je opisuje, jakby to byli ludzie.
Wtedy czytałem namiętnie Romana Dmowskiego, byłem zafascynowany «Polityką polską i odbudową państwa». Gdybym wtedy spotkał młodych narodowców, oczywiście nie jakichś głupich narodowców – związek mógłby być silniejszy.
To radio to jeden człowiek. Zabrać tego człowieka – nie ma radia. To jest dla mnie coś zupełnie oczywistego.