Śmierć nie jest karą, nie może nią być. Śmierć jest zaszczytnym obowiązkiem każdego członka naszej społeczności i każdy ma do niej prawo we właściwym czasie...chyba, że na własne życzenie wcześniej, Deportacja - to coś o wiele gorszego niż śmierć. Tam nie umiera się tak po prostu. Do umierania po prostu wszyscy są tutaj przyzwyczajeni od wczesnego dzieciństwa. Każdy wie, ile lat może przeżyć. To jedno z podstawowych założeń umożliwiających przetrwanie społeczeństwa zamkniętego: planowy wzrost i planowy ubytek, stała struktura wiekowa ludności...Nasze społeczeństwo nie może się nadmiernie starzeć, liczba etatów jest ograniczona. Przyrost i ubytek muszą się bilansować na zero.
Jeśli istnieje niewyobrażalna ilość możliwych gatunków istot inteligentnych, to muszą również istnieć liczne, a zupełnie odmienne drogi, jakimi osiągają one swój wysoki poziom rozwoju.
Jednym słowem, największa nawet ze znanych dziś maszyn "myślących" - postawiona w warunkach zupełnie nieznanych jej konstruktorom i programistom - nie zdoła ani w setnej części osiągnąć tego stopnia przystosowania się do warunków, jakie wykazuje umysł przeciętnie zdolnego człowieka.
Trudno powiedzieć, kiedy to nastąpi – pomyślał – lecz na pewno któregoś dnia runie konstrukcja wewnętrzna jednego z segmentów.
Konsekwencja, z jaką ukrywa się przed ludźmi rzeczywistą postać ich świata, jest zdumiewająca.
Ludzka krtań nie jest w stanie wydać, a ludzkie ucho odebrać dźwięków o częstotliwości poniżej 16 i powyżej 14 000 drgań na sekundę.
Ogarnął go jeszcze głębszy smutek. Bo jakże można chociażby w myślach wspominać imię, złożone z samych infra i ultradźwięków?
Istota rozumna nie może nigdy czuć się zadowolona i szczęśliwa. Stan taki jest nie do osiągnięcia, gdyż potrzeby rodzą potrzeby.
(...) zdrzemnąć się jeszcze kilka minut - te kilka minut, które są najmilsze z całego spania, kiedy to można zacisnąwszy powieki, utrwalić w pamięci najciekawsze epizody z prześnionego snu...
Miasto stało się dla mnie obce, jak obce były wszystkie poznane przeze mnie planety - bo
człowiek jak roślina nie może istnieć po odcięciu od korzeni łączących go z glebą, na której
wyrósł...
Pamiętaj, że czasu oszukać się nie da. Każdy z nas ma swój własny, sobie przypisany czas życia i nie może go przekroczyć. Można co najwyżej odroczyć ostateczny termin, ale to nie oznacza przedłużenia życia. Hibernacja, loty podświetlne...Cóż to innego, jeśli nie odroczenie terminu?
Jak wykazały wstępne badania - zaczął Har tonem naukowego komunikatu - jest to kij. Wskazuje na to między innymi fakt, iż posiada dwa końce.
Technika nie powinna niszczyć innych wartości.
Mało kto potrafi zrezygnować z wprowadzenia w życie własnego i we własnym mniemaniu doskonałego pomysłu, tając sam przed sobą lub po prostu pomijając w rozważaniach perspektywiczne skutki swej działalności.
Czy wiecie, co robi pszczelarz, by schwytać rój, który wyroił się z ula? - ciągnął bartnik.
- Otóż trzeba rój zmusić, by osiadł na gałęzi. Pszczelarz zwykle pryska wodą na lecącą gromadę pszczół. One myślą, że pada deszcz. Deszcz jest dla pszczół niebezpieczny. Mokre skrzydełka uniemożliwiają lot. Zagrożony nieprawdziwym deszczem rój zbija się ciasno, tworząc gruszkowaty kłąb, i zawisa na gałęzi. Wtedy pszczelarz - ten sam, który deszcz wywołał - ratuje pszczółki przed zmoknięciem: odcina gałązkę z rojem, podstawiając pod nią worek. A potem osiedla rój w wygodnym, przygotowanym ulu. Pszczoły, wdzięczne za pomoc, ochoczo przystępują do dzieła, a potem chcąc nie chcąc, dzielą się z bartnikiem pożytkami ze swej pracy...
Myśl łatwiej ginie w zalewie zdarzeń i katastrof. Z najlepiej zachowanej czaszki jaskiniowca nie jesteśmy w stanie wyskrobać ani jednej jego myśli...i sądzimy go tylko po zewnętrznych pozorach, po tym, że posługiwał się maczugą i niekiedy malował na ścianach jaskiń.
O niezwykle wysokich kwalifikacjach tych uczonych — jak złośliwie zauważył Kamil — świadczyło choćby to, że mówili wszyscy naraz nie słuchając i nie rozumiejąc się wzajemnie.
(...) Próbował jeszcze całą siłą woli czepiać się śnionego wątku, lecz sen wyrzucał go z siebie zdecydowanie i nieodwołalnie.
Oprzytomniał z dziwnym uczuciem żalu i zawodu, że nie dane mu było dośnić do końca pięknej historii, którą przeżywał niezwykle realistycznie jako jej główny bohater.
Zawsze tak jest! — pomyślał z pretensją do losu, leżąc z zamkniętymi oczami. — Sen ucieka w najciekawszym miejscu, a człowiek, choć wie, że to tylko sen, bezskutecznie próbuje przedłużyć go jeszcze choć o jedną chwilę...i nigdy się to nie udaje. A potem, choćbyś nawet zasnął, śnisz już coś zupełnie innego.
Jacy są?...Ani dobrzy, ani źli. Są sprytni po prostu - powiedział bartnik. ~ Czy wiecie, co robię, by moje pszczółki chciały produkować dużo miodu? Zabieram im ten miód, wyjmuję z ula pełne plastry i wstawiam puste. Ułatwiam pszczołom ich pracę. Dostają gotowe plastry, z pustymi komórkami do zapełnienia. A na zimę daję im cukier zamiast miodu, który zabrałem. Opiekuję się nimi, osłaniam ule przed mrozem, tępię szkodniki. A kiedy się pszczoły wyroją, osadzam nowy rój w przygotowanym ulu, nawet miodu im daję trochę na początek. Jak myślicie, czy jestem dla nich dobry, czy zły?
Stosunek Karla Prona do religii był - można by rzec - ostrożny. Należał on do tych, których onże kaznodzieja nazywał 'wierzącymi na wszelki wypadek'. Oprócz takich jak Karl, duchowny ów wyróżniał jeszcze: szczerze wierzących, niewierzących, czyli ateistów, oraz 'antyteistów'. Charakterystyczną cechą tych ostatnich było - wedle pastora - to, że uważają za swój ideologiczny obowiązek jadać w każdy piątek wieprzowy kotlet (choćby nawet lekarz zalecał im dietę), by swym postępowaniem sprzeciwiać się Temu, w którego istnienie nie wierzą.
To chyba pierwszy przypadek w dziejach ludzkości - pomyślał Rinah, zwijając kabel mikrofonu. - Znane są fakty fałszowania historii dla otumanienia społeczeństwa. Ale żeby fałszować fizykę?