Tworzyć znaczącą architekturę to nie znaczy parodiować historię ale wyartykułować ją.
Życie nie jest po prostu serią kalkulacji i sumą statystyk, polega na doświadczeniu, uczestnictwie, jest czymś bardziej złożonym i interesującym niż to co oczywiste.
Miasta są największą kreacją ludzkości.
Teraz bowiem nie tylko w Nowym Jorku i Ameryce, ale prawie wszędzie nawet niewielkich projektów nie można realizować bez udziału społeczeństwa. Ludzie chcą wiedzieć, co się buduje. Dlaczego tak, a nie inaczej? Co znaczy to lub owo? Kto jest wykonawcą? Czy projekt nie stwarza zagrożenia dla środowiska? Ludzie interesują się nie tylko techniczną, ale też kulturalną stroną projektów. Nie chcą już polegać na decyzjach podejmowanych w salach konferencyjnych. Społeczeństwo pragnie dziś uczestniczyć w procesie kształtowania naszego otoczenia.
Postrzegam świat jako coś otwartego, owianego tajemnicą, której żadna nauka nigdy nie odkryje. Architektura odgrywa podstawową rolę w rozumieniu wielu spraw, ponieważ dostarcza przestrzeni do oglądania nieba, ulicy, innych ludzi wchodzących przez drzwi.
Nie przygotowuje żadnych historii. To one kształtują mnie. Plac budowy, zamierzenia, ludzie – to są źródła wielu opowieści. Ja tylko muszę ich słuchać. Nie mogę ich wymyślać. Niewiele by wtedy znaczyły.
Lubię wyraźne kadry. Są formy, które do mnie przemawiają. Posługuję się pewnym językiem. Skłaniam się ku formom, które przekazują jakąś treść.
Każdemu budynkowi, każdemu miastu powinna towarzyszyć jakaś opowieść – o życiu, ludziach. Inaczej budynek jest abstrakcją.