- Ładne kajdanki. Już rozumiem, dlaczego nie położyłeś tutaj Jocelyn.
- Potrzebowałem czegoś do spięcia zasłon.
- Co najmniej 7 cali, to moje motto - powiedziała Isabelle że zmysłowym uśmiechem.
Meliorn zmierzył ją kamiennym wzrokiem.
- Mówię o obcasach - wyjaśniła Isabelle.
- I dorównało to twoim oczekiwaniom?
- Było dużo lepsze. (...) Czy to znaczy...
- Hm, takich rzeczy raczej nie robi się z przyjaciółmi, prawda?
- Tak? Muszę powiedzieć Simonowi. Będzie poważnie rozczarowany.
- Któregoś dnia próbowałem sobie przypomnieć wszystkie grzechy śmiertelne. - powiedział. - Chciwość, zazdrość, obżarstwo, ironia, pedantería...
- Jestem pewna, że ironía nie jest grzechem śmiertelnym.
- A ja jestem tego pewien.
- Żądza - powiedziała Clary
- Żądza go grzech śmiertelny.
- I klapsy.
- Myślę, że to podpada pod żądze.
- A ja myślę, że to powinna być osobna kategoria - stwierdził Jace. - Chciwość, zazdrość, obżarstwo, ironią, pedantería, żądza i klapsy.
- Dlaczego prysznic zabiera dziewczynom tyle czasu? - rzucił z irytacją. - Śmiertelniczki, Nocne Łowczynie, czarodziejki, wszystkie jesteście takie same. Stercząc tutaj, nie robię się młodszy.
Nie jestem jego ochroniarzem - powiedziała Isabelle - Jestem jego dziewczyną. Co daje mi prawo do skopania ci dupy, jeśli mu przeszkadzasz.
Słysząc ją, me serce zaczęłoby bić, choćby prochem było w ziemnym grobie.
- Czy Ci faceci tańczą?
- Nie tańczą. Próbują się pozabijać.
Połóż mię jak pieczęć na twoim sercu, jak pieczęć na twoim ramieniu.
Aaron wstał z ławki. Kto by się spodziewał, pomyślał Call z przekąsem. Aaron wyglądał niczym Kapitan Ameryka, jasnowłosy, wysportowany i świętoszkowaty. Był sympatyczny, ale Call i tak miał ochotę cisnąć mu w głowę książką ojca. Kapitan Ameryka to też równy gość, ale to nie znaczy, że chciałbyś z nim rywalizować.
Jeśli nigdy nikomu nie mówisz prawdy o sobie, w końcu zaczynasz zapominać. O miłości, złamanym sercu, radościach, rozpaczy, dobrych i wstydliwych uczynkach. Jeśli będę wszystko w sobie dusił, moje wspomnienia zaczną znikać. A potem ja też zniknę.
- Dlaczego co masz na myśli?
- Przez te wszystkie skaleczenia na twojej duszy? Chyba nie. Mam tylko na myśli to, że wydajesz się być kimś, kto nigdy nie miał złamanego serca.
Od wieków jedno pokolenie występowało przeciwko drugiemu, (...).
Nie odpowiedział, ale jego usta na jej wargach powiedziały więcej, niż zdołałyby słowa.
- Świetnie - powiedział Simon. - Może moja matka nie zdążyła zauważyć, że mnie nie ma. Jaka jest różnica czasowa między Alicante a Manhattanem?
- To ty masz matkę? - spytała ze zdumieniem Alinę.
Wokół niego wampiry też gapiły się w niebo, a ich białe twarze wyglądały w świetle księżyca jak kwiaty rozkwitające nocą.
- Oczywiście, że spytałem - warknął Alec. - Nie jestem głupi.
- Och, daj spokój. - odezwała się Isabelle, (...) - Czasami jesteś trochę głupi, sam wiesz.
Niewiele jest rzeczy potężniejszych od miłości rodzinnej.
(...) Będę miała tyle do napisania w swoim pamiętniku, kiedy wrócę do Adamantowej Cytadeli.
Żelazne Siostry prowadzą pamiętniki? - zainteresował się uprzejmie brat Zachariasz.
- Żartowałam. - Siostra Emilia sprawiała wrażenie rozczarowanej bratem Zachariaszem. - Czy Cisi Bracia mają jakieś poczucie humoru, czy to też wam zaszywając?
Kolekcjonujemy żarty typu ,,puk-puk, kto tam,"
Ożywiła się.
Serio? Masz jakieś ulubione?
Nie - odpowiedział brat Zachariasz. - To był żart.