Ponieważ każdy zasługuje na wspaniałą historię o miłości.
Powieść tę dedykuję miłości, która jest największą przygodą.
"Świat się zmienił, bo ty jesteś stworzona z kości słoniowej i złota. Łuk twoich ust pisze historię na nowo."
Później odkryła, że to cytat z Oscara Wilde'a i powiedziała do Aline z uśmiechem: ,,Masz tupet". Aline spokojnie spojrzała jej w twarz, "Wiem", odparła. "Mam ogromny tupet".
Nie wybieramy, kiedy w życiu poczujemy ból. Przychodzi wtedy, kiedy przychodzi, a my staramy się pamiętać, że ból z czasem słabnie, chociaż w takiej chwili nie potrafimy sobie wyobrazić dnia, w którym nas opuści. Wszelkie nieszczęście mija. To światło przyciąga ludzkość, a nie ciemność.
- Może to był podstęp - stwierdził Jace, mrużąc oczy.
- Twoim zdaniem Tian wiedział, że skoczymy z mostu w Diyu i w trakcie swobodnego spadania będziemy zastanawiać się, w której części Odwróconego Szanghaju powinniśmy wylądować, więc wskazał nam katedrę, żebyśmy mogli wpaść w pułapkę, wybierając akurat to miejsce, a nie inne? - rzuciła sucho Clary.
- No, właściwie, jak tak to ująć, faktycznie wydaje się skomplikowane.
- I martwi mnie, że jeżeli za bardzo przywykniesz do obściskiwania się z instruktorem to skończysz obściskując się różnież z tamtym.
- Nie bądź seksistowski. Mogą znaleźć dla mnie kobietę-instruktorkę.
- W tym wypadku masz moje pozwolenie, na obściskiwania się, nią, lid warunkiem m, że będę mógł popatrzeć.
- Chyba jaja sobie ze mnie robisz - rzucił bramkarz, zaplatając ręce na potężnej piersi.
Will wyrzucił ręce w powietrze i odmaszerował sztywnym krokiem. Charlotte spojrzała na Tessę. W kąciku jej ust tańczył półuśmiech.
- Muszę przyznać, że podoba mi się, jak radzisz sobie z Willem.
Tessa potrząsnęła głową.
- Nikt nie radzi sobie z Willem.
Zastanawiała się, czy to, że nie można pomóc ludziom, których się kocha, nie jest najgorszym uczuciem na świcie.
- Inkwizytorka zrobiła z Instytuty prawdziwie więzienie, lepsze niż pentagram. Wiesz, że na dole są strażnicy? Wezwała połowę Conclave.
- Musi mieć o mnie wysokie mniemanie - skwitował Jace, rozrzucając stos czasopism.
Płacze po zmarłych dzieciach, dzieciach ze swojej krwi. Płacze po nich i po mnie.
Nie wiedział, jak ktokolwiek może pozostać istotą ludzką - już nie wspominając o byciu Nocnym Łowcą, nadczłowiekiem - bez codziennej dawki kawy.
- Niechętnie wam to uświadamiam, ale potrzebujemy łodzi, żeby dostać się na inną łódź. - przerwał jej Luke. - Nie jestem pewien, czy nawet Jace potrafi chodzić po wodzie.
- Ale ja muszę.- Głos Ty'a był napięty jak naprężony drut.- Nie mogę żyć bez Livvy.
- Właśnie, że możesz- szepnął Kit.- Możesz. Wydaję ci się, że w ten sposób wzmocnisz rodzinę, ale tak naprawdę wskrzeszenie Livvy was zniszczy. Myślisz, że nie możesz bez niej żyć. Mylisz się. Razem przez to przejdziemy.- Poczuł chłód na twarzy i dopiero teraz zdał sobie sprawę, że płacze.- Kocham cię, Ty. Kocham Cię.
Kiedy go kochałaś, to czy kiedykolwiek się bałaś?
– Zawsze się bałam – odparła. – To naturalne, że człowiek boi się, by nie utracić najcenniejszej rzeczy na świecie. Ale nie obawiaj się zbyt mocno. Wiem, że między światami czarowników i Nocnych Łowców zieje przepaść, którą może być trudno przekroczyć. Ktoś jednak powiedział mi kiedyś, że właściwego człowieka nie będzie to obchodziło. Możecie wybudować nad tą przepaścią most i odnaleźć się nawzajem. Możecie zbudować razem coś większego, niż każdy z was byłby w stanie zbudować osobno.
- Dlaczego nosisz koszulkę na koszulkę? - zainteresowała się Livvy.
- Na wypadek gdyby jedną mi ukradli - odparł Mark takim tonem, jakby nie było w tym niczego nadzwyczajnego.
Mogłaby zamknąć oczy, udawać, że wszystko jest w porządku. Wiedziała jednak, że nie da się żyć z zamkniętymi oczami.
Powiedziała, że miał włosy w kolorze soli i oczy jak fiołki. Kochała się w nim prawie cały tydzień i o niczym innym nie pisała w swoich listach.
- Otóż to. Miałbym pewnie więcej szczęścia, mówiąc mu, że jestem w nim zakochany. Jace i tak sądzi, że wszyscy są w nim zakochani.
- Prawda zawsze ma znaczenie.
- Nie, kiedy w grę wchodzą historie - odpowiedziała Cordelia. - W historiach nie chodzi o to, żeby były obiektywnie prawdziwe, ale żeby istota opowieści była prawdziwsza od rzeczywistości. Ci, którzy wyśmiewają fikcję literacką, robią to, ponieważ boją się prawdy.