(...) determinacja przyjaciół porwała Calla, jak wichura porywa pyłek kurzu.
Po prostu nie pokazuj jej, kim naprawdę jesteś - poradził. - Udawaj, że jesteś osobą, którą mogłaby pokochać, a wtedy tak się stanie. ponieważ ludzie i tak kochają swoje wyobrażenia o innych.
- Zawsze uważałem, że miłość ogłupia, osłabia, czyni złym Nocnym Łowcą. Miłość jest niszcząca. Wierzyłem w to.
- Nie jest człowiekiem? - rozległ się nieznajomy kobiecy głos. - Cóż, jeśli nie człowiekiem, Enochu, to kim ona jest? - Ton stał się ostrzejszy. - Co mam na myśli? Wszyscy są kimś. Ta dziewczyna nie może być nikim.
Miłość nie polega na tym żeby pędzić za kimś na lotnisko. Miłość oznacza, że kogoś widzisz. To tyle.
Wolisz być sobą. sobą, w najlepszej wersji. Możesz być potomkiem bogów i potworów. Możesz wziąć światło, które zostawili, i być lampą rzucającą całe ich światło na nowo. Możesz walczyć z ciemnością. Możesz zdecydować się zawsze walczyć i mieć nadzieję. To właśnie oznacza mieć wielkie serce. Nie bać się być sobą.
- Wszyscy wiedzą, że przepadł. Nie ma go od...no, właściwie od zawsze.
- Owszem, nie żyje - potwierdził Fang [...]. - Ja również, ale to nie powstrzymuje mnie przed prowadzeniem międzynarodowych interesów, prawda?
- I próbowałeś podrywać Magnusa.
- Próbuję poderwać każdego. - Wampir wzruszył ramionami. - Nie bierz tego do siebie.
Waga decyzji przypomina precyzyjnie wymierzony atak sokoła, który pozwala mu zniszczyć ofiarę.
Byliśmy dziećmi, ja i ona,
W królestwie nad mórz pianą,
A miłowaliśmy się miłością
Nad miłość innym daną.
A miłowaliśmy się miłością,
Ja z mą Annabel Lee,
O jakiej chyba uskrzydlony
Rój Serafinów śni.
Czasem trzeba się odsunąć i pozwolić ludziom robić to, w czym są dobrzy, nawet jeśli w danej chwili wygląda to na szaleństwo.
Nie rób tego, co myślisz, że musisz. Zrób to, czego chcesz. I tylko, jeśli tego chcesz.
Gorsza była świadomość, że miłość do niej jest czymś kosmicznie niewłaściwym, a najczystsze i najsilniejsze uczucie w jego życiu zostało bezpowrotnie zbrukane. Pamiętał słowa ojca, że kiedy anioły upadają, ich udręka jest tym straszniejsza, że kiedyś widziały twarz Boga, a teraz nigdy więcej jej nie zobaczą. Jace wtedy pomyślał, że wie, jak one się czuły.
- Jest niegrzeczny wobec wszystkich - odparła Isabelle nonszalanckim tonem - I właśnie dlatego jest tak diabelnie sexy. Nie mówiąc już o tym, że zbił więcej demonów niż ktokolwiek inny w jego wieku.
- Herondale'owie zawsze słynęli z urody - powiedziała Bridget - ale moim zdaniem Lightwoodowie mają więcej seksualnej charyzmy.
Alec zakrztusił się kawą. Magnus zachował pokerową twarz, chociaż z niemałym wysiłkiem.
- Nie mogę uwierzyć, że jedziesz - powiedziała do Juliana. - Kiedy tylko znikasz, Livvy i Ty zaczynają traktować mnie jak służącą.
- Służącym się płaci - zauważył Ty.
Kamienie amfiteatru wokół nich powoli traciły kolor. Najpierw górne rzędy, a potem coraz niższe blakły do upiornej bieli, która wydawała się unosić również w powietrzu, formując kolumnę jasnych, spopielałych płatków. Dołączyły do tornada chmur wirującego nad miejscem rytuału. Wewnątrz kolumny szalała burza malutkich czarnych cząstek, a smugi dymu tańczyły na tle świateł. W powietrzu rozlegało się głośne brzęczenie niczym potok złowrogich szeptów z innego świata.
Znał go dostatecznie dobrze, by wiedzieć, co on czuje, jakie sprzeczne impulsy toczą w nim walkę. Jako człowiek nieśmiały, Alec sądził, że wszyscy inni są od niego ważniejsi, a on sam wszystkim sprawia zawód. I był uczciwy, w naturalny sposób otwarty w kwestii swoich uczuć i pragnień. Własne zalety stanowiły dla niego pułapkę, dobre cechy kolidowały ze sobą w bolesny sposób. Uważał, że nie może być uczciwy, nie rozczarowują tych, których kochał. Nie potrafił rozwiązać tej łamigłówki. Zupełnie jakby świat został tak zaprojektowany, żeby uczynić go nieszczęśliwym.