Pięćdziesiątka to nowa czterdziestka. Zawsze sądziłem, że moje najlepsze role zdarzą się między czterdziestką a sześćdziesiątką jeśli uda mi się nadal pracować - a to jest trudne.
Zastanawia mnie pytanie jak to jest być multimilionerem. Zawsze muszę sobie przypominać, że jestem jednym z nich.
Jestem bardziej dumny z bycia ojcem niż bycia aktorem.
Uwielbiam rockandrollowe kawałki i wszystko, co nadaje się do tańca. Bardzo lubię tańczyć.
Jako dziecko potwornie się jąkałem. Kiedy po raz pierwszy wszedłem na scenę w szkolnym przedstawieniu, nagle przestałem się jąkać. To było niesamowite! Za każdym razem, kiedy wchodziłem na scenę, kłopoty z mówieniem znikały bez śladu. No a poza tym odkryłem, że aktorstwo to niezła zabawa. Naprawdę. Choć w moich ustach być może zabrzmi to dziwnie, uważam, że aktorstwo jest formą artystycznej ekspresji. Gdybym umiał rzeźbić, to zająłbym się rzeźbą. Gdybym umiał śpiewać, to byłbym piosenkarzem. Gdybym pisał wiersze, to zostałbym poetą. A tak uprawiam jedyną dziedzinę sztuki, jaka mi została. Każdy film stanowi dla mnie naukę. Próbuję grać za każdym razem trochę inaczej, dzięki czemu wciąż nie straciłem zainteresowania tym zajęciem. To wciąż fascynujące – wziąć strony z tekstem i próbować z nich stworzyć żywą postać. Jak dotąd nigdy mnie to nie znudziło.