Żyjemy w epoce postprawdy, gdzie ludzie walczą ostro, za pomocą kłamstw. Nazwanie tego jednak "erą walki" nie jest trafne, bo nawet bokserzy mają swoje zasady. Dzisiejsze walki są po prostu paskudne i w wyniku tej polaryzacji wielu agitatorów przeszło na prawą stronę. Nie mam na myśli konserwatystów — mam wielu konserwatywnych przyjaciół. Mówię o ludziach, którzy nie mają już absolutnie żadnego szacunku dla prawdy.
Reprezentuję najbiedniejszych i najbardziej bezbronnych ludzi. Zadaję cios, a pięść należy do osób, które nie mogą być na sali, reprezentuję ich wściekłość, złość i ból.
Możemy być pokoleniem, które już nie zaakceptuje faktu, że szerokość geograficzna decyduje o życiu lub śmierci dziecka. Ale czy my będziemy tym pokoleniem?
To niesamowite, że nasze pokolenie jest pierwszym w historii, które naprawdę może położyć kres skrajnemu ubóstwu, takiemu, w którym dziecko umiera z braku jedzenia w brzuchu.
Nie możemy naprawić całego zła, ale możemy znaleźć ludzi, którzy pomogą nam tego dokonać.