Kocha cię drugi młodzieniec, Ty jednemu oddasz wieniec; Zostawże łzy i rumieniec Dla nieszczęśliwego kochanka, Gdy szczęśliwy bierze wieniec, Z róż, liliji i rumianka.
Pocałunek jej, ach, nektar boski! Jako płomień chwyta się z płomieniem, Jak dwóch lutni zlewają się głoski Harmonijnym ożenione brzmieniem.
I mam je, mam je, mam - tych skrzydeł dwoje; Wystarczą:- od zachodu na wschód je rozszerzę, Lewym o przeszłość, prawym o przyszłość uderzę. I dojdę po promieniach uczucia - do Ciebie!
Czyliż niewinna miłość wieczna godnej męki? Ten sam Bóg stworzył miłość, który stworzył wdzięki. On dusze obie łańcuchem uroku Powiązał na wieki z sobą!
Gdy cię nie widzę, nie wzdycham, nie płaczę, Nie tracę zmysłów, kiedy cię zobaczę; Jednakże gdy cię długo nie oglądam, Czegoś mi braknie, kogoś widzieć żądam; I tęskniąc sobie zadaję pytanie: Czy to jest przyjaźń? czy to jest kochanie?
Na każdym miejscu i o każdej dobie, gdziem z tobą płakał, gdziem z tobą się bawił, zawsze i wszędzie będę ja przy tobie, bom wszędzie cząstkę mej duszy zostawił…